dulux Opublikowano 8 Lipca 2010 Opublikowano 8 Lipca 2010 Witam przybyłem tu do was z nie lada problem.Mieszkam koło łąki na której żyje kilka dzikich bażantów.Dziś rano moja kotka upolowała malutkiego bażancika , naszczęście rodzicom udało się go uratować. I teraz pytanie co mamy dalej z nim robić nie zabardzo go wypuszczać na łąkę, bo w takiej gęstwinie i na takim terenie mało prawdopodobnie znajdzie gniazdo. Myśleliśmy o od chowaniu go ale tez mamy problem jak go oswoić, by przynajmniej jadł. POMOCY skoda takiego malucha !!!!!!!!!Za jakiekolwiek informacje serdecznie dziękuje :] Cytuj
konrad1015 Opublikowano 8 Lipca 2010 Opublikowano 8 Lipca 2010 daj mu kasze pokruj może dzownice ale jakieś chodzące robaki i zrób mu mała worierkie ja masz miejsce tylko zrób dach i wkop krawęzniki jak była by wolierka na dworze ale na noc zabieraj do domu a jak miłby jakieś 7-8 tygodni to zosttaw tak go a jak będzie miał kolo 10-11 tygodni wypusć alboo sprzedaj ale lepiej wypusc Cytuj
dulux Opublikowano 8 Lipca 2010 Autor Opublikowano 8 Lipca 2010 Już po nim. Przez cały dzień chodził po klatce i piszczał, a własnie przed chwilą umarł. Wpierw zamknął oczy i się położył , chcieliśmy go docuci i jakoś nakarmić bo wcześniej wo gule nam się nie udawało, użyliśmy żółtka ( chyba dobry wybór ??? ) ale i tak nic się nie udawało nam go nakarmić przez jakiś czas z zamkniętymi oczami otwierał pyszczek jakby chciał piszczeć. A potem otwarł oczy i jeszcze dawał przez krótka chwile odruchy ale nie otwierał pyszczka. Az wreszcie przestał cokolwiek robić.......... próbowaliśmy wyczuć jakieś ruchy klatka piersiowa lub bicie serca ale nic a nic :[:[:[ jestem taki kurwa zdołowany ( sorki za słownictwo ale chyba zrozumiecie).... Cytuj
lolek9898 Opublikowano 12 Lipca 2010 Opublikowano 12 Lipca 2010 Witam!!! Szkoda bażancika,ale to nie twoja wina ty chciałeś mu pomóc.To są przawa natury potrzebował więcej ciepła rodziców niż człowieka. 2 tygodnie temu miałem taki sam przypadek ale z kosem. PRAWA NATURY!!! Cytuj
Dawid251997 Opublikowano 5 Sierpnia 2010 Opublikowano 5 Sierpnia 2010 Już po nim. Przez cały dzień chodził po klatce i piszczał, a własnie przed chwilą umarł. Wpierw zamknął oczy i się położył , chcieliśmy go docuci i jakoś nakarmić bo wcześniej wo gule nam się nie udawało, użyliśmy żółtka ( chyba dobry wybór ??? ) ale i tak nic się nie udawało nam go nakarmić przez jakiś czas z zamkniętymi oczami otwierał pyszczek jakby chciał piszczeć. A potem otwarł oczy i jeszcze dawał przez krótka chwile odruchy ale nie otwierał pyszczka. Az wreszcie przestał cokolwiek robić.......... próbowaliśmy wyczuć jakieś ruchy klatka piersiowa lub bicie serca ale nic a nic :[:[:[ jestem taki cenz! zdołowany ( sorki za słownictwo ale chyba zrozumiecie)....Trzeba było go od razu wypuścić z powrotem na łąkę .Znalazł by kure z resztą młodych.Itak nie dało by sie go oswoić bo jak żył na wolności to nie przyzwyczai sie do klatki.Tylko zamęczyłeś bażanta na śmierć.Większość ludzi gdy znajdzie bażanta to próbuje go oswoić a itak sie nie da i potem są wiadome skutki.Ptaki umierają z głodu bo nie jedzą,mają zawał ze strachu albo rozbijają sie o pomieszczenie w którym są P.S>Jeśli masz np.wolierę albo jakiś duży chlew to kup sobie na jakiejś giełdzie parę bażantów i je choduj Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.