xwiatr, rady bardzo cenne, dziękuję. Dzisiaj zobaczyłam na spacerze, że faktycznie niedaleko są karmione. Podeszłam na około 100 metrów i kilka się spłoszyło a reszta przemieszczała się powoli i czujnie w małym lasku sosnowym wśród pola. Za laskiem krzaczory i pewnie to im dodatkowo daje poczucie bezpieczeństwa. A przed laskiem, tam gdzie była cienka warstwa śniegu widać było grzebanie wśród trawy. Teraz już wiem, że są inni, którzy też karmią i chyba lepiej niż ja (raz a dużo), bo nie było śladów kroków czyli musiało to być już jakiś czas temu. Dalej będę wystawiać pszenicę bo jak tam się skończy to znów wrócą. Zresztą dzisiaj nie wiem czy z powodu wiatru, ocieplenia czy z innych powodów 2 razy spotkałam bażanciego koguta po prostu na wewnętrznej drodze. Piękny widok!